Już na kolanach mu siadła, dech pije,

Oddech się staje prędszy, gorączkowy...

I wtedy grupę stworzyli klasyczną,

Nagą, miłośną, naturalną, śliczną.

CXCV

A gdy on syty szałem po upływie

Tych chwil pochyla w jej ramiona skronie,

Ona nie zaśnie, lecz mocno a tkliwie

Głowę mu trzyma na powabnym łonie

I czasem oczy obróci lękliwie,