Ni czarnych włosów siwizną przyprószyć.
Oni jak klimat bez lodu, bez śniegu
Latem wciąż byli. Piorun mógł ich skruszyć;
I zetrzeć na proch, ale w lat szeregu
Ślimaczym życiem, jak ludzie codzienni
Żyć — to nie dla nich; byli zbyt płomienni.
X
Taka samotność była im obrazem
Edenu, bo w niej rozkosz nieprzebrana.
Nudy nie znali, chyba gdy nie razem. —