Płomień, blask zadrży, a struna zajęczy;

Tak, gdy ten smętek na kształt błyskawicy

Przeszedł, on westchnął serdecznie, głęboko,

A łzą Hajdei zrosiło się oko.

XXII

Zdały się zwiększać jej prorocze oczy

I gonić blaski niknące a drogie,

Jak gdyby słońce, które się tam toczy

Za góry, dni im zabierało błogie.

Juan czuł, że go zmora jakaś tłoczy,