Lśniący włos czoło w powabnej obręczy
Trzyma, połyskiem lustrzanym nasyca.
Brwi w kształt powietrznej zginają się tęczy;
Młodości zorzą purpurowe lica
Tak przezroczyste czasem, jak z pajęczej
Tkanki, pod którą w żyłach błyskawica
Żarzy się. Słowem, twór niepospolity;
Wysmukła — krępej nie znoszę kobiety.
LXII
Niedawno śluby ją związały święte