Próżna pociecha! Myśl przyszła zbyt skoro
I w mózg wtrąciła dzikich myśli nawał,
Skoczyła z łoża, jakby nigdy chorą
Nie była — bijąc, kto jej w drodze stawał.
Lecz poddawała się zaraz z pokorą
I atak w martwy sen mienić się zdawał;
Znów nic nie mogło czucia jej przywrócić,
Gdy nawet kłuto, aby ją ocucić.
LXVIII
Czasem przytomność zdradza się wejrzeniem,