Nic jej nie zmusi spojrzeć rodzicowi

W oczy; na innych patrzy z natężeniem,

Chociaż patrzenie to podobne snowi.

Odpycha ręce z jadłem i odzieniem,

Nie chce niczego, a gdy chce, nie powie,

Ni razu do snu nie zmruży powieki,

A nie pomogą na to czas ni leki.

LXIX

Tak dni dwanaście więdła i ginęła.

Nareszcie bez drgań, bez jęku, westchnienia,