Miało być ojca i w nierozwiniętej
Osłonie z matką pod tym samym głazem
Spoczęło — pączek i kwiat razem ścięty.
Darmo je dzisiaj krople rannej rosy
Rzeźwią, padając na grobowe wrzosy...
LXXI
Tak żyła i tak zmarła. Już jej smutki
I wstyd nie dotkną. Nie była stworzona,
Aby przecierpieć niebaczności skutki,
Od których serce trzeźwiejsze nie kona