Opłakanego losu Bartłomieja382,
Znowu się jutro znajdziesz w jakiej dziurze.
I gorszej niż ta... o! kto głupi — nie ja.
Ja głodny i jak Ezaw383 — bez odwleczeń
Dziś pierworodztwo bym sprzedał za pieczeń.
XLV
Zresztą tu blisko gdzieś ludzie być muszą.
Negr za odważnie sam z więźniami kroczy.
Widocznie pewny, że go nie uduszą,
Bo straż trzymają nad nim czyjeś oczy.