Krzyknie — to zlecą się — i żegnaj, duszo!

Więc nie powiadać hop, nim się przeskoczy,

Otóż — jesteśmy w domu — mój kochany.

Patrz, co za pałac iluminowany!”

XLVI

Było istotnie domostwo obszerne

To, co ujrzeli. Nad bramą, na wschodzie,

Złocone, barwne, choć niezbyt misterne,

Rzeźbione wzorki po tureckiej modzie,

Gustem dość prostym. Sztuki tam mizerne,