(A ja też szukać nie myślę hołoty

W polu), biegł; a rzecz bardzo zrozumiała,

Że młodzian, pełen rycerskiej ochoty,

Nie oglądał się, lecz biegł, wzniósłszy szaszkę,

I trupy, które deptał, miał za fraszkę.

XXXII

Nie widząc — mówię — pasterza i trzody,

Jak młody dziedzic, co (ot! zwykle młodzi)

Zbywszy opieki leci na przygody —

Błędny wędrowiec, co po bagnach brodzi,