Ojciec Benedykt
Pustelnik, zjawia się na krawędzi polanki.
Bóg wspieraj,
biedny Henryku!
Henryk
Nadsłuchuje, do siebie.
Zberkający dzwonku!
Czerepie! Głosie ludzki!
Benedykt
Wchodzi z wolna polaną i Henrykowi, spokojnie kopiącemu dalej, kładzie z tyłu rękę na ramieniu.