ulany z spiżu, strzela nieruchomie24

w chłodne powietrze jasnego poranku;

bliskiego mrozu ostre, srebrne tchnienia

już może jutro obedrą go z liści —

on się nie ruszy: — wszystko, na czym tylko

spocznie twe oko, zdaje się w pokorze

na wolę Stwórcy — wyjąwszy człowieka,

tak, tak— wyjąwszy mnie!... O wróć, spokoju,

wszak niedalekoś25... Na cichych, zielonych

leżysz murawach, tchy twe zawiewają