lecz się nie spala...
Poza małymi drzwiami słychać klaskanie.
Brygita
Cóż to?
Benedykt
Nic, nic! Odejdź!...
Brygita odchodzi.
SCENA DRUGA
Ojciec Benedykt sam, nadsłuchuje, dopóki nie przebrzmią kroki Brygity... Potem przysłuchuje się owym dziwnym hałasom dobywającym się z celi, potrząsa niechętnie głową; podchodzi ku drzwiczkom i puka.