Wiem to... wiem... Patrzaj, wczoraj o północy

jakieś mnie głośne zbudziło wołanie,

które wołało, które mi mówiło:

«Czuwajcie! Pan się wasz zbliża!». I kwiatem

przyozdobiłam swą lampkę, oliwy

nalałam do niej i wyszłam — tak, ojcze! —

Ażeby czekać na progu — przed drzwiami.

A gdy tak siedząc, cała zatopiona

w swej własnej duszy, nie zważałam, ojcze,

na szalejącą wokół nawałnicę —