naraz... tak straszna zerwała się groza,
jakiej dotychczas nigdy nie zaznałam.
Pokusa — myślę. Ale z przerażenia
prawie odbiegły mnie zmysły... Powietrze
napełniło się krzykiem, charkiem255, wyciem;
Oddech wichury był niby gorący,
obmierzły oddech z paszczy wilków... Chciałam
precz stąd uciekać, chciałam się ratować,
przycisnąć głowę do twej piersi, ojcze,
chwycić się tego ołtarza... a potem