czysta, potężna światłość, a z światłości

wzniosły się w górę dwa milczące, obce

dla siebie słońca, które coraz bliżej

schodząc się k’sobie, stopiły się w jedno,

o tam! Na szczycie niebiosów. I w okrąg

stała się czystość: we mnie i wokoło

mnie, na niebiesiech i na ziemi — wszędzie!

I z jednej z gwiazd tych dwóch nad moją głową

wraz się narodził jedyny, przesłodki,

święty Zbawiciel! I szum się rozpoczął