kłębić w mym łonie, jakbym skoczyć miała

w ten wir odmętny, bezwstydna, jak piekło!

Potem... skończyła się groza... W tej walce —

w tej burzy strasznej trzymała się mężnie

ma czysta wola; i Stwórca ją poznał

i wnet ją spędził jednym tchnieniem łaski:

rozproszył z ziemi te majaki nocy.

I cicho w onej jaskini północnej

jęła się cisnąć z wschodu i zachodu —

jak gdyby z studni, jęła tryskać ku mnie