śród zwału głazów, maleńki pożarek.

Pozostawiwszy konia, zbliżyłem się

ostrożnie k’miejscu50 — i oto com spostrzegł51:

gromadkę chłopców spostrzegłem i dziewcząt,

jak się sprawiali naokoło ognia —

wydało mi się to wszystko czarownym

jakimś widziadłem. I mówię: a cóż to,

moje panięta małe, tak prażycie,

co gotujecie tak po ciemku? Naraz,

ledwiem to wyrzekł52 — zgrajka się rozpierzchła —