który się palił w szpiku moich kości...

Pragnęłam krzyczeć: puśćcie mnie, wy piekła!

Ale ten wyraz milkł na żądnych ustach —

Bij, zanim umrę, bij, ty zły lekarzu —

takem jęczała — daremnie! Truciznę

nieprzyjaciela wessały już w siebie

spragnione członki. I nim aniołowie

poczęli śpiewać «hosanna», ma żądza

zmarła na piersiach szatana.

Benedykt