nad cyprysową schyla się cysterną

i z zdroja75 czerpie srebrzystymi wiadry76...

I opływają cię obce wyrazy,

stopione w duszy spłomienionej fali.

Chłoniesz je w siebie z wszystkimi woniami,

które zachodni wiatr przywiewa k’tobie77,

z coraz to słodszą pieszcząc cię miłością.

Lecz dosyć o tym! Teraz jestem tutaj

a nie w Palermie78 ani też w Granadzie —

i proszę ciebie, opowiadaj dalej,