ale mą tarczą i opieką Chrystus.

Krwią niejednego Turczyna kupiłem

odpust dla siebie — niejedną szmacinę

rzuciłem klechom, a zasię8 me piersi

chroni kawałek krzyżowego drzewa

ze Ziemi Świętej: ale jakaś groza

przychodzi na mnie — tak! Muszę odjechać —

jakieś złe znaki widziałem dziś we śnie —

a człek śmiertelny strzeże swego skórska.

Odchodzi.