Ilekroć ona zawita w me progi,
jasność napełnia mą celę ponurą
i rozszerzają się ściany mej leśnej,
ciasnej kapliczki, Zbawiciel oddycha
i uśmiech zjawia się na uściech93 Maryi,
a ja, przytłoczon94 ciężarem mych grzechów,
znów się podnoszę i, jakby rozszerzon95,
mogę znów patrzeć w dobrotliwe oczy
naszego Stwórcy.