— Długo?

— Przez całe życie.

— Boże! To kiedyż się jest nareszcie filozofką?

— Nigdy. Lecz można nauczyć się zagarniać wszystkie szczęście, które może przypaść w udziale. To już niemało.

— A jak się używa tego szczęścia?

— Wyzbywając się uprzedzeń, czyniących z ludzi dojrzałych stado dzieci.

— A jak się owych uprzedzeń wyzbywa?

— Zadaje mi pani pytanie, na które nawet filozof-moralista z trudnością da odpowiedź. Dość powiedzieć, że przez całe życie człowiek zaprawia się do wyzbywania się uprzedzeń. Powiem krótko: uprzedzenie jest to każdy tak zwany obowiązek, niemający uzasadnienia w przyrodzonym porządku rzeczy.

— Więc... filozof powinien przede wszystkim studiować prawa natury?

— Tak jest. To główny zakres istotnej filozofii. Najuczeńszym zaś człowiekiem jest ten, który najmniej ulega złudzeniom. Ale... ale... nie chciałbym wydać się pani ciemnym i zawiłym. Przeto streszczam się: niech pani myśli, niech pani ma tylko takie zasady, które dadzą się z pogodzić logicznym rozumowaniem, i niech pani zawsze ma na względzie szczęście własne. To da pani szczęście!