— Tak.
Ogromnie jej się podobał kołowrotek w ścianie, gwarantujący, że nikt ze służby jej nie zobaczy.
— Możesz — rzekłem — ręczyć swemu... przyjacielowi, że nikt oprócz mnie cię tu nie widział.
— Będzie on niewątpliwie podziwiał twoją delikatność i zgadnie bez trudu, że w kunszcie podobania się nie jesteś nowicjuszem. Ach! — westchnęła — z pewnością nie ja pierwsza rozkoszuję się cudami tego iście zaczarowanego pałacu.
— Jesteś najzupełniej w błędzie — odparłem. — Jesteś pierwszą kobietą, którą mam zaszczyt tu gościć. Zgoda, nie jesteś pierwszą kobietą, którą kocham, lecz będziesz ostatnią!
— Bądź już tylko tak wierny jak mój kochanek... Cenię wysoko jego przymioty; jest bez zarzutu... Cóż, kiedy serce moje przy nim milczy. Ty to co innego...
— A jednak nie pozwalasz mi...
— Cicho! Czuję, że niczego nie będę mogła ci odmówić. Nawet nocy, rozkosznej nocy, pierwszej w moim życiu.
— Pierwszej! Czyliż ich wiele nie spędziłaś ze swoim kochankiem?
— Nie przeczę, lecz wierz mi, wszystko tam wówczas było: przyjaźń, zadowolenie, wdzięczność, wszystko oprócz miłości.