A gdy przemówi do was, uwierzcie w nią, choć głos jej zwarzyć może

wasze sny,

jako wiatr północny, co szron kładzie na sady.

Bowiem miłość jak wieńczy tak i krzyżuje. Jak wzrastać wam każe,

tak i to, co martwe odrzuca.

Jak wznosi się na szczyty wasze i pieści najdelikatniejsze gałązki dusz waszych, co chwieją się w słońcu z uśmiechem, tak i w głąb, do samych korzeni sięga, wczepionymi w ziemię wstrząsa i targa.

Jak snopy zboża zbiera was w siebie miłość, i przesiewa, by oswobodzić

od plew,

i miele was — jak w żarnach — w czystą biel,

i urabia — jak ciasto — by giętkość wam nadać;