lecz odwróceni do niego plecami?

Widzą jeno cienie własne, i cienie te stały się ich prawem.

Czymże nawet słońce jest dla nich, jak nie ciałem rzucającym cienie?

a uznawanie praw — pochylaniem się ku ziemi by na niej cień własny nakreślić?

Lecz wy, co kroczycie zwróceni twarzą ku słońcu jakież na ziemi kreślone znaki mogą was zatrzymać?

Wy, co wędrujecie z wichrem, jakiż to wiatro-wskaźnik

może wyznaczyć wasz szlak?

Jaka ludzka zwiąże was ustawa, gdy potargacie swe więzy,

nie rzucają ich wszakże u wrót czyjegoś więzienia?

Jakiego możecie obawiać się prawa, jeśli w tańcu swoim