tylko jeden jeszcze szmer pieśni rzuci na tej polanie, a już przyjdzie pogrążyć się w ciebie — niezmierzona kropla w ocean niezmierzony.

A gdy tak schodził z gór ujrzał z oddali jak ludzie porzucają w pośpiechu swe pola i winnice i biegną ku bramom miasta.

I usłyszał glosy wołające jego imię, pokrzykiwania co rozniosły się od pola do pola, podając jeden drugiemu wieść o nadejściu jego statku.

I rzekł do siebie:

czyli dzień rozstania ma się stać i dniem żniw?

Czy będą powiadać o mnie, iż wieczór mój był w istocie moją jutrzenką?

Cóż mogę dać temu, który oto pług swój porzucił w pół bruzdy i temu, co obroty swej tłoczni winnej zatrzymał?

Czy serce me zmienić się ma w drzewo dojrzałym owocem bogate, abym mógł zrywać i obdzielić nim rzeszę?

A uczucia me i tęsknoty czy mają popłynąć takim potokiem

abym napełnił ich kruże?