A sam czyliż mam zmienić się w harfę, by dotknęła mnie ręka Najwyższego, lub we fletnię, by tchnienie Jego wionęło przeze mnie

ogromne?

Badaczem milczeń jestem, jakiż to skarb znalazłem na ich dnie,

abym go śmiało rozdzielił?

Jeśli to jest dzień mego żniwa, na jakichże to polach zasiałem był ziarno, o jakich niepamiętnych wiosnach?

A jeśli naprawdę jest to godzina, gdy wznoszę mą lampę, płomień jej nie moim zapłonie ogniem.

Pustą i ciemną podniosę ją w górę, a Strażnik Nocy olejem ją swoim napełni i on też zapali jej płomień.

Te oto myśli wypowiedział w słowach, lecz wiele niewypowiedzianych pozostało w sercu, bowiem nawet przed sobą nie zdołałby wyrazić swoich najgłębszych tajemnic.

A gdy wstąpił w mury miasta, cała ludność wyległa na jego spotkanie i wołała doń w jeden głos.

A starsi grodu zbliżyli się doń ze słowami: