Nie odchodź od nas jeszcze,

południem byłeś w naszym zmierzchu, a młodość twa darzyła nas marzeniami.

Nie jesteś obcym wpośród nas, ani gościem, tyś syn nasz i umiłowany.

O, nie każ jeszcze naszym oczom łaknąć widoku twego oblicza.

A kapłani i kapłanki rzekli mu:

Niechże nie rozdzielają nas jeszcze fale mórz, niech lata któreś z nami spędził nie staną się już tylko wspomnieniem.

Przechadzałeś się wśród nas — duch, a cień twój był jasnością

na naszych twarzach.

Miłowaliśmy cię wielce. Ale bezsłowną była miłość nasza i zasłoną okryta.

A dziś oto woła do ciebie donośnie i stanąć chce przed tobą bez osłon;