a gdy ziemia twych członków zażąda, ty wówczas w prawdziwy pójdziesz tan.

Pożegnanie

A teraz był już wieczór.

I Almitra, kapłanka i wieszczka, rzekła: Błogosławiony niech będzie ten dzień i miejsce to, i duch twój który przemówił.

A on odparł: czyż to ja do was mówiłem?

Czyż nie byłem sam i słuchającym?

I zstąpił ze schodów świątyni, kierując się ku przystani, a za nim szedł cały lud. Zbliżył się do statku, a stanąwszy na jego pokładzie zwrócił się raz jeszcze do rzeszy i głosem donośnym przemówił:

Ludu Orfalezu wiatr każe mi was opuścić, nie tak mi spieszno jak jemu, jednak odpłynąć muszę.

My wędrowcy, szukający zawsze najbardziej samotnych dróg, żadnego dnia nie rozpoczynamy tam, gdzieśmy zakończyli poprzedni; żaden wschód słońca nie zastaje nas tam gdzie pożegnał zachód.

Nawet gdy ziemia śpi, my czuwamy w naszej wędrówce.