Tęgiej, żywotnej rośliny jesteśmy nasieniem i oto w godzinę dojrzałości duszy i pełni serca, bywamy oddani wichrom i rozsiani po świecie.
Krótkie były dni moje wśród was, a jeszcze krótsze słowa którem do was wyrzekł.
Ale gdyby głos mój w was ucichł, a miłość ma zbladła w pamięci, przyjdę do was znów i sercem bogatszym, a usty bardziej duchowi powolnymi, przemówię na nowo.
Zaprawdę, wraz z morza przypływem-powrócę.
I choć śmierć może mnie ukryć, a wielkie milczenie otulić, będę raz jeszcze zdobywał wasze rozumienie.
I nie będzie mój wysiłek daremny.
Jeśli w słowach moich kryje się prawda, tedy pełniej się ona objawi i czystszym przemówi głosem, a w słowie bliższym wam i z myślą waszą bardziej spokrewnionym.
Odchodzę z wiatrem, ludu Orfalezu, lecz nie oddalam się w próżnię:
a jeśli dzień ten nie jest wypełnieniem waszych pragnień, a mojej miłości, niechże będzie obietnicę następnego dnia.
Zmieniają się tęsknoty i potrzeby człowieka, lecz nie jego miłość,