ani też chęć by miłość ta zaspokoiła jego pragnienia, ugasiła tęsknoty.

Wiedzcie tedy iż z wielkiej Ciszy — powrócę.

Mgła co się o świcie rozprasza, jeno rosę zostawiając na polach, podnosi się i w chmurę gromadzi, aż spada deszczem na nowo.

A jam tej mgle był podobien.

Wśród ciszy przechadzałem się po ścieżkach waszych, a duch mój wstępował w progi waszych domostw;

bicie waszych serc ogarniałem swoim, a oddech wasz czułem na mej twarzy; wszystkich was znałem tak dobrze!

O tak! znałem radości wasze i smutki, a we śnie marzenia wasze były moimi.

Nieraz bywałem między wami jako jezioro wśród gór:

jak w jeziorze znajdywały we mnie swoje odbicie szczyty wasze i pochyłości zboczy, a nawet przelotne — jak chmury — stada myśli i pragnień.

A w milczenie moje wpadał strumieniem śmiech waszych dzieci,