a rzeką wpływały tęsknoty młodzieży.

A gdy dosięgały mej głębi rzeki te i strumienie nie przestawały śpiewać.

Lecz coś słodszego nad ten śmiech, większego nad pieśń tęsknot,

szło od was ku mnie, było to Bezgraniczne w was;

ów Człowiek Bezkresny w którym każdy z nas jest jeno komórką drobną i wątłym nerwem;

Ten, w którego pieśni wszystek wasz śpiew jest jeno szmerem bezgłośnym.

W Nim to, w Człowieku Bezkresnym, sami jesteście bez kresu;

widząc Jego, widziałem was i umiłowałem.

Bowiem jakież to odległości może miłość przemierzyć które by nie były w tej niezmiernej przestrzeni zawarte?

Jakież to wizje, nadzieje, przeczucia, mogą się wzbić ponad ten lot?