iż dajecie wiele, sami o tym nie wiedząc.
Zaprawdę dobroć co się sobie w zwierciadle przygląda, zamienia się w kamień;
a wielkoduszny czyn, co sam siebie pięknym nazywa staje się klątwie podobien.
Niektórzy z was samotnikiem mnie zwali,
upojonym własną samotnością;
mówiliście: „szuka biesiady z drzewem leśnym, nie z człowiekiem;
„samotnie na szczytach wzgórz usiada i z góry na gród nasz spoziera.”
Tak, prawdą jest iż wspinałem się na wzgórza i wiele odległych przewędrowałem zakątków;
lecz jakże bym mógł was widzieć inaczej, jak nie z oddalenia?
Czyż można być naprawdę blisko, nie będąc jednocześnie daleko?