a sieć zarzucałem w przestwory chcąc pochwycić dusze wasze bezkresne, co suną w błękitach.
Ale łowca sam był też i ofiarą,
bowiem wiele mych strzał, wybiegając z łuku, godziło w moją własną pierś.
A ten co szybował w przestworach, był jednocześnie wiotkim pnączem ziemi;
bo gdy skrzydła me rozpostarły się w słońcu, cień ich kształt żółwia przybrał na ziemi.
I ja, człowiek wiary, byłem zarazem wątpiącym,
gdyż nieraz palec we własną kładłem ranę, by zdobyć większą w was wiarę i większą o was wiedzę.
I oto z wiarą oną i z wiedzą powiadam wam:
nie jesteście ciałem zamknięci, ani ograniczeni polem i domostwem waszym;
to, co w was istotne, trwa ponad szczytami gór i wędruje z wiatrem;