Odmaluj przed nią trwogę mą i troski

I rzuć w jej łono

Część tych płomieni, co w wieczystej ranie

Mojego serca tak samotnie płoną

Z twojej woli boskiej.

Wiesz, ile cierpię! Lećże z mą żałobą

I z mą nadzieją posłem do jej wioski.

O, jakże chętnie pobiegłbym za tobą!

Gdy Dioneo umilkł, królowa wezwała jeszcze i innych do śpiewania, największe pochwały jednak Dioneowi oddała. Tymczasem minęła już znaczna część nocy. Królowa czując, że chłód nocny coraz jest przenikliwszy, wszystkim na spoczynek do jutra udać się kazała.

Kończy się piąty dzień Dekameronu i zaczyna szósty, w którym pod przewodem Elizy opowiada się o tych, co trafnym powiedzeniem odparli przytyk w nich godzący albo ciętą odpowiedzią lub też nagłym postanowieniem uniknęli straty, niebezpieczeństwa czy wstydu.