Z jakim patrzyłam w niego zachwyceniem!

Lecz całe szczęście to wnet znikło marnie!

Inny wziął potem duszę mą i ciało,

Lecz jak odmienny: pyszny z swego rodu,

Z twarzą pochmurną zawsze i zuchwałą.

Ten mnie uczynił służką swą za młodu,

A gdy zazdrości oddał duszę całą,

Gorycz poczułam w złotych krużach miodu.

Ach, czuję teraz wśród łez i zawodu,

Że mych afektów by dla wielu stało