Zwierzę najskrytsze czucia mego łona,

Wplotę go dumna na bukietu czoło

Więżąc mym włosem miękkim jak pieszczota!

A wtedy, błogim przejęta złudzeniem,

Pomyślę szczęsna, że go mam przy sobie,

Że przygarniają go me ręce obie;

Który mej duszy życiem i płomieniem,

Że ten liść — usta, ta woń — jego tchnieniem,

I wpadnę w marzeń tak radosnych koło,

Że nie wysławi ich ludzka istota!