— Ojcze, sprzedaj zatem jednego z wołów.
Po chwili namysłu ojciec postanowił postąpić zgodnie z radą syna. Sprzedał na targu jednego z wołów, a za otrzymane pieniądze posłał syna do szkoły.
Kandyd chłonął wiedzę bardzo szybko, wprawiając w zdumienie swoją inteligencją wszystkich nauczycieli.
Kiedy umiał już czytać i pisać, postanowił wyruszyć w świat ku przygodzie. Nałożył na siebie strój, który był biały z jednej strony, z drugiej zaś czarny, po czym poszedł. W drodze spotkał mężczyznę jadącego konno:
— Dokąd idziesz, mój chłopcze?
— Szukam pracy.
— A umiesz czytać?
— Umiem czytać i pisać.
— A więc nic mi po tobie — odparł mężczyzna, po czym ruszył w dalszą drogę.
Gdy tylko otrząsnął się ze zdumienia, zdjął ubranie i nałożył je tył na przód, po czym biegiem rzucił się przez pola, aż znów znalazł się na tej samej drodze twarzą w twarz z nieznajomym podróżnym. A ten zupełnie go nie poznał.