— Mówi, żeby go odwiązać.

— Tak, odwiążcie mnie, dzieci, a pokażę wam wspaniałą sztuczkę.

Najwyższy i najodważniejszy z całej gromadki odwiązał konia, który natychmiast przemienił się w zająca i pognał przez pole. Baron i kowal wyszli z kuźni.

— Gdzie jest mój koń? — zdumiał się baron.

— Zmienił się w zająca i uciekł — odpowiedziały dzieci.

Baron czarnoksiężnik przemienił się w psa i ruszył w ślad za nim.

Gdy już doganiał zająca, ten przemienił się w czaplę. Wówczas czarnoksiężnik wzbił się w powietrze pod postacią krogulca. Pościg zawiódł ich do stolicy Korelandii. Krogulec już prawie miał czaplę w swoich szponach, gdy ta nagle przemieniła się w pierścionek, opadając na palec księżniczki, która tęsknie wyglądała przez otwarte okno zamkowej komnaty.

Czarnoksiężnik powrócił do swojej ludzkiej postaci, po czym udał się do zamku i zaproponował pomoc cierpiącemu na nieuleczalną chorobę królowi.

— Obiecuję, że cię uzdrowię, wasza królewska mość, ale tylko pod jednym warunkiem.

— Proś, a spełnię każde twoje życzenie.