— Zgadzam się — rzekła księżniczka i wykonała ruch, jakby chciała włożyć pierścionek na palec czarnoksiężnika, ale upuściła go na podłogę.

Pierścionek przemienił się w ziarnko bobu, a czarnoksiężnik w koguta, który już miał je połknąć, ale bób zmienił się w mgnieniu oka w lisa i pożarł koguta.

Następnie Kandyd wrócił do swej dawnej postaci na oczach zdumionego dworu.

Księżniczka przedstawiła ojcu swojego wybawiciela i jeszcze tego samego dnia wyprawiono wesele.

Przekład — Beata Bryk

Taniec gnomów

Dawno temu, gdy świt był o zmroku,

a wróble ćwierkały w ludzkiej mowie,

gdy słońce zachodziło li tylko raz w roku,

snuto opowieść o pewnej wdowie...