— Och! Cóż to za urocza dziewczynka! — zawtórował im trzeci.

— Niech stanie się jeszcze piękniejsza i jeszcze słodsza! — krzyknął czwarty.

— Niech wraz z każdym wypowiadanym przez nią słowem z jej lewego ucha wypadnie perła — rzekł piąty.

— A każda rzecz na jej życzenie niech zamieni się w złoto! — powiedział szósty.

— Niech tak się stanie! Niech tak się stanie! Niech tak się stanie! — skrzeczeli radośnie.

Chwycili się za ręce, podejmując swój zawrotny taniec. Potem rozpierzchli się nagle bez śladu, a Serena ruszyła przed siebie. Kiedy dotarła do wsi, musiała obudzić kościelnego, bo świątynia była już zamknięta.

Wraz z każdym wypowiadanym przez nią słowem z lewego ucha wydobywała się raz po raz drogocenna perła, odbijała się od jej ramienia i spadała na ziemię. Kościelny zaczął je zbierać. Serena wzięła książeczkę do nabożeństwa i wróciła do pałacu. Macocha przyglądała jej się zdumiona. Serena jaśniała bowiem niespotykanym pięknem:

— Czy nie spotkało cię w drodze żadne nieszczęście?

— Nie, matko — rzekła dziewczyna i opowiedziała macosze o całym zdarzeniu, a wraz z każdym wypowiadanym przez nią słowem z jej lewego ucha wypadała perła.

Macochę zżerała zazdrość.