...stary rolnik, który miał trzech synów. Gdy poczuł, że jego życie dobiega kresu i czas się pożegnać, zawezwał ich do siebie i tak im rzekł:
— Drodzy synowie, wiecie, że nie jestem bogaty, jednak każdemu z was pragnę zostawić po sobie drogocenny talizman. Kasandrynie, poeto, najuboższy z moich synów, przekazuję ci tę oto zniszczoną torbę. Za każdym razem, gdy włożysz do niej rękę, znajdziesz w środku sto skudów. A ty, Sansonetto, zważywszy, że jesteś rolnikiem i będziesz musiał zapewnić pożywienie wielu ludziom, przyjmij tę pogniecioną serwetę. Wystarczy, że rozłożysz ją na ziemi lub na stole, a pojawią się na niej potrawy dla tylu osób, ile zechcesz ugościć. A dla ciebie Oddo — wszak jesteś kupcem i wciąż przebywasz w podróży — mam tę oto pelerynę. Gdy zarzucisz ją na ramiona, a następnie złapiesz za jej rogi i podniesiesz do góry ręce, peleryna uczyni cię niewidzialnym i przeniesie dokądkolwiek tylko zapragniesz.
Ojciec wkrótce potem wyzionął ducha, a trzej synowie rozeszli się w smutku każdy w swoją stronę.
Kasandryn wyjechał do miasta, gdzie kupił wspaniały pałac, wytworne ubrania, klejnoty oraz konie i wiódł dostatnie życie. Ludzie mówili, że jest księciem na wygnaniu, aż w końcu on sam zaczął w to wierzyć. Zapragnął nawet złożyć wizytę samemu królowi. Przywdział najozdobniejsze szaty, założył olśniewające klejnoty i udał się do pałacu.
Zatrzymał go wartownik.
— Książę, co cię sprowadza?
— Chcę zobaczyć się z królem.
— Podaj swoje nazwisko, a wtedy jego królewska mość zdecyduje, czy zechce cię przyjąć.
— Darujmy sobie te ceregiele! Masz tutaj sto skudów.
Wartownik ukłonił się aż do ziemi i przepuścił Kasandryna. Przed wejściem do królewskich komnat zatrzymało go czterech halabardników.