Brat dał Kasandrynowi serwetę, prosząc, by nie zapomniał mu jej zwrócić. Kasandryn udał się do miasta, założył skromne szaty i poszedł do pałacu, przedstawiając się jako kucharz szukający zajęcia. Minister Smakołyków popatrzył na niego z niedowierzaniem i z pogardą, po czym przydzielił mu ostatnie miejsce w kuchennej hierarchii.
Pewnego dnia, gdy król wydawał obiad dla ambasadorów sułtana, Kasandryn zwrócił się do mistrza kuchni:
— Pozwól mi zająć się wszystkim, obiecuję, że przygotuję obiad, jakiego nigdy nie widzieliście.
Kucharz roześmiał się szyderczo:
— Ty biedny, durny pomywaczu!
Jednak Kasandryn nie dał za wygraną i tak długo nalegał, aż mistrz kuchni zapytał:
— Odpowiadasz za wszystko swoją głową?
— Tak, odpowiadam za wszystko swoją głową.
Kucharze udali się na przechadzkę, a Kasandryn został sam w kuchni. Kilka minut przed południem wszedł do sali jadalnej i rozłożył magiczną serwetę na rogu przeogromnego stołu.
— Serweto, serweto, niech stół nakryje się dla pięciuset osób i niech ugina się od dań tak wspaniałych, że aż król, dwór i ambasadorzy zaniemówią, a wszyscy kucharze tej ziemi będą przecierać oczy ze zdziwienia!