— Ile kosztują te jabłka?
— Trzysta skudów.
— Ile?
— Trzysta skudów.
— Chyba oszalałeś! Sto skudów za jabłko?
— Jeśli je chcesz, to płać, w przeciwnym razie nie ma co gadać po próżnicy.
Służąca wróciła do swojej pani.
— Trzysta skudów! Dobrze, że ich nie kupiłaś.
I weszły do kościoła.
Podczas mszy jednak księżniczka, klęcząc przed ołtarzem, z oczami wzniesionymi ku niebu i złożonymi rękoma, o niczym innym nie myślała jak tylko o owocach sprzedawanych przez pielgrzyma. Zaraz po wyjściu z kościoła zatrzymała się, by znów na nie spojrzeć, po czym zwróciła się do służącej: