— Idź i kup te owoce za trzysta skudów. Odzyskam je przecież dzięki magicznej torbie.
Kobieta podeszła do pielgrzyma.
— Wybacz, ale teraz te jabłka nie kosztują już trzysta, lecz sześćset skudów.
— Raczysz sobie ze mnie żartować?
— Trzeba było kupić je od razu, teraz kosztują dwa razy tyle.
Służąca wróciła do pani, a potem znów udała się do pielgrzyma i kupiła jabłka. Wyłożone na złotej tacy egzotyczne smakołyki wzbudziły ogólny zachwyt. Podczas deseru król wziął jeden owoc dla siebie, drugi podał królowej, a trzeci księżniczce. Smakowały wyśmienicie, lecz żadne z trojga nie zjadło ich nawet do połowy, a już jęli spoglądać na siebie zaniepokojeni. Ich skóra zzieleniała i pokryła się wężowymi łuskami. Królewska rodzina popadła w rozpacz i przerażenie.
Chorych przeniesiono do pokoi, a zła wieść rozniosła się po całym królestwie.
Nadaremnie zwracano się o pomoc do najznamienitszych lekarzy. W końcu wydano obwieszczenie: „Ten, kto sprawi, że rodzina królewska odzyska ludzką skórę, otrzyma rękę księżniczki, jeśli zaś uzdrowiciel będzie żonaty, w nagrodę dostanie połowę królestwa”.
Kasandryn przeczekał, aż królewską rodzinę odwiedzą lekarze, chirurdzy, czarodziejki i magowie i po kilku dniach udał się do pałacu.
Przyjęto go w pokoju królewskiej pary.