Opat obiecał przybyć do królewskiej córki.
Następnego dnia Kasandryn udał się do pałacu:
— Najjaśniejszy panie, dziś zakończę leczenie księżniczki, istnieje jednak ryzyko, że nie przeżyje kuracji...
— Wielki Boże! Co ty mówisz? — krzyknęła królewska para.
— Wezwałem opata, by księżniczka mogła wyznać swe grzechy przed śmiercią, będzie tu koło południa.
Potem udał się do chorej:
— Jaśnie pani, dziś zakończę kurację. Może jednak okazać się dla ciebie śmiertelna, dlatego wezwałem opata, byś mogła pojednać się przed śmiercią ze Stwórcą.
Księżniczka ze strachu zamknęła oczy. Przybył opat, który został sam z chorą, podczas gdy Kasandryn czekał w przyległym gabinecie.
Gdy spowiednik wyszedł z pokoju, zwrócił się do niego Kasandryn:
— Przyjacielu, pożycz mi na chwilę swoje szaty.