— To tyle, nic więcej sobie nie przypominasz?
— Peleryna, ojcze! Magiczna peleryna, ukradłam ją temu samemu człowiekowi. Jest tam, w cedrowej szafie...
I Kasandryn zabrał pelerynę.
— Dobrze więc. Zjedz to jabłko, pomoże ci wyzdrowieć.
Księżniczka ugryzła owoc i łuski na jej ciele zaczęły rzednąć, aż w końcu całkiem zniknęły. Wtedy Kasandryn zdjął perukę i sutannę.
— Księżniczko, czy mnie poznajesz?
— Litości! Litości! Wybacz mi! Zapłaciłam wysoką cenę!
Królewska para weszła do pokoju księżniczki. Na widok zdrowej córki król uścisnął lekarza.
— W nagrodę dostaniesz rękę księżniczki, należy ci się.
— Dziękuję, wasza królewskiej mość, ale jestem już zaręczony z pewną dziewczyną z mej wioski.