Pan podszedł bliżej zdziwiony.

— I woda wrze od tego okładania batem?

— Nie inaczej, mój panie. W tym roku drewno jest wyjątkowo drogie, więc używam tego oto magicznego bicza.

— Masz rację... daj mi ten bicz, a dostaniesz mój młyn na kolejne dwa lata.

Pan wrócił do domu z cudownym batem, kazał wykarczować wszystkie swoje lasy, a drewno sprzedał za bezcen.

Pewnego dnia kucharka powiedziała:

— Nie ma już więcej drewna, by ugotować obiad.

— Nie martw się, głupia! Już moja w tym głowa.

Nakazał całej służbie zebrać się w samo południe na dziedzińcu, gdzie na jego polecenie ustawiono duży kocioł, który pan następnie zaczął zapalczywie biczować.

— Zobaczycie, zupa ugotuje się sama! — zawołał.