Sługa spełnił życzenie swego pana. Nikczemnik zapadł się w błotniste odmęty, lecz zamiast upragnionych skarbów, znalazł tam należną zapłatę za swą dumę i swe okrucieństwo.

Przekład — Izabela Pelc

Legenda o sześciu towarzyszach

Dawno temu żył sobie starzec, który miał trzech synów, ale nie miał żadnego majątku. Pewnego dnia przyszedł do niego najstarszy z nich i rzekł:

— Chciałbym wyruszyć w świat ku przygodzie.

— Nie będę cię zatrzymywał, jednak wszystko, co mogę ci dać, to dziesięć skudów — odpowiedział ojciec.

— To niewiele, ale musi mi wystarczyć.

Dezyderiusz — bo tak miał na imię młodzieniec — zabrał monety i ruszył przed siebie.

Gdy dotarł do miasta, ujrzał herolda, który donośnym głosem obwieszczał wszem i wobec, co następuje: „Jego królewska mość szuka kogoś, kto potrafiłby zbudować statek, który byłby w stanie przemierzać zarówno wody, jak i lądy. Nagrodą będzie ręka księżniczki”.

„Chcę spróbować” — pomyślał Dezyderiusz, po czym podszedł do herolda i powiedział, że jest gotów podjąć się tego wyzwania.